sobota, 18 października 2014

Od Sary

Leżałam w jaskini obok Kazu. Nie mogłam zasnąć, ciągle myślałam o spotkaniu z Dakralem. Wstałam i podeszłam do wyjścia. Stałam tak gdy podszedł do mnie Kazu.
-O czym tak myślisz?
-O Dakralu.
-Nie zaprzątaj nim sobie głowy.
-Ale on był bardzo blisko naszej granicy. A co będzie gdy następnym razem przyjdzie tu Woldemord?
-Pomyślimy o tym jutro a teraz musisz się wyspać.- uśmiechną się Kazu. Przytaknęłam, położyłam się przytulona do basiora. Tym razem udało mi się zasnąć. Następnego dnia ...

<Kazu?>

Od Qa Yue cd. Sara

Myślałam, że już po mnie kiedy nagle zobaczyłam, że ktoś atakuje Dakrala. To była nasza alfa Sara. Bardzo się ucieszyłam na jej widok. Przez chwilę nie mogłam się uspokoić jednak po chwili podziękowałam Sarze. 
- Nie ma za co przecież muszę chronić członków stada. - powiedziała z uśmiechem Sara - Lepiej wracajmy. Długa droga przed nami. 
Poszłam więc tam gdzie prowadziła mnie alfa.Byłam trochę zaniepokojona bo nie przypominałam sobie tej drogi. Myślałam jednak, że skoro sama alfa mnie prowadzi to co może się stać. 
Dotarłyśmy w końcu do reszty watahy. Bardziej niż kiedykolwiek ucieszyła się z tego, że wszystkich widzę. Było już późno więc położyłam się spać. Nie mogłam jednak zasnąć ponieważ przez cały czas myślałam o tym, że dostałam całkiem niezłą lekcję której nigdy nie zapomnę i o tym, że mam do spłacenia dług dla Sary. Więc od tego momentu będę starała się jej pomagać jak tylko będę mogła.

sobota, 11 października 2014

Od Sary cd. Kazu, cd. Qa Yue

-Tristan, jak miło.- uśmiechnęłam się
-Tak mi też- Tristan podszedł bliżej
-To jest Kazu, mój partner.- Kazu trochę się zmieszał, Tristan uśmiechnął się
-Miło cię poznać.
-Tak mi też.
-Tristan.- odezwałam się -Może byś dołączył do mojej watahy.- spytałam
-Zastanowię się.
-No Tristan weź. Kazu oprowadzi cię po terenach.- Kazu spojrzał na mnie a później na Tristana
-Że ja?- spytał
-Tak, poznacie się lepiej.- uśmiechnęłam się.
-No dobra, Choć Tristan.
-Okej.- powiedział basior. Poczekałam aż basiory odejdą i ruszyłam przed siebie. Biegłam lasem za główną polaną, Poczułam zapach jakiegoś wilka
-Qa Yue.- przebiegło mi przez myśl. Przyspieszyłam tylko. Po paru minutach dobiegłam do granicy.
-O Matko.- za granicą nie było terenu żadnej watahy, ale jednak ten odcinek lasu był nie bezpieczny. Zaczęłam biec dalej. Po około pół godzinie usłyszałam warczenie. Czułam dwa wilki i oba były mi znajome. Pierwszy to na pewno Qa Yue, a drugi ... to  ... Dakral. Bez namysłu rzuciłam się na basiora. Walka była zacięta. Wzbiłam się w powietrze. Dakral zaczął warczeć, i na to liczyłam. Lekko machałam skrzydłami. Widzialna tylko dla mnie strużka powietrza otoczyła wroga, i powróciła do mnie. Zaczęłam formować ogromnego wilka. Teraz był widoczny dla wszystkich. Gdy był gotowy, wilk rzucił się na Dakrala. Ten uciekł.
-A wiej, tchórzu.- fuknęłam.
-Dzięki Sara.- Qa Yue podeszła do mnie.
-Nie ma za co, przecież muszę bronić członków stada.-uśmiechnęłam się. Słońce już zachodziło
-Lepiej wracajmy, długa droga przed nami.-

<Qa Yue?>

sobota, 4 października 2014

Od Qa Yue

Jestem członkiem watachy już od 2 tygodni. Jednak jeszcze nie zdołałam się otworzyć przed innymi. Inne wilki chciały się do mnie zbliżyć ale ja niestety z powodu mojej przeszłości nie potrafię się przełamać i się z nimi zaprzyjaźnić. 
Poszłam dzisiaj na górę samotności gdzie bardzo często przebywam. Posiedziałam tam przez pół godziny i niestety musiałam iść do lasu bo poczułam, że przeraźliwie burczy mi w brzuchu. Niestety długo nie mogłam wypatrzeć żadnej zwierzyny. Zrezygnowana miałam już wracać do innych aż tu nagle tuż przede mną przemknął duży jeleń. Nie zastanawiałam się długo i zaraz zaczęłam go gonić. W końcu go dogoniłam i zabiłam. Jednak trochę się przestraszyłam ponieważ nie wiedziałam gdzie teraz jestem. 
Posiliłam się jeleniem i zaraz zaczęłam szukać drogi powrotnej. Nie znalazłam jej. Nastał już wieczór i było ciemno. Pomyślałam, że po prostu znajdę jakieś miejsce gdzie będę mogła przenocować. Weszłam w głąb korzeni, które wyglądały jak jaskinia. Przemieszczałam się coraz dalej, kiedy nagle usłyszałam głośny warkot. Na chwilę straciłam ze strachu głowę ale po chwili się opanowałam. Pomyślałam, że muszę się jak najszybciej stąd wydostać po czym odwróciłam się i zaczęłam uciekać. Niestety los chciał, żebym spotkała źródło tego głośnego warkotu z przed chwili. 
Okazało się, że to był wróg naszej watahy - Dakral.

piątek, 3 października 2014

Od Ashkii cd. Nata

- Ja też - Odpowiedział basior 
- Ale dlaczego mnie zawołałeś? 
- No nie wiem tak tylko żeby pogadać 
- No dobrze - Usiadłam koło niego - To o czym chcesz rozmawiać? 
- Pewnie nie powinienem o to pytać ale czy ktoś ci się podoba? 
- Eh nie. Tym bardziej że nikt mnie nie zachce. 
- Ale jak to? 
- No tak 
- Hym no dobrze chodz 
- Ale gdzie? 
- No pobiegać 
- Co? 
- No dalej! 
I zaczeliśmy się gonić a co za tym idzie zaczeliśmy się bawić. Zabawa była przednia i świetnie się bawiłam. 
- Jesteś głodna? 
- Tak i to bardzo 
- To chodz 
Poszliśmy na polanę. Razem zapolowaliśmy na młodego łosia. Był smaczny! 
<Nat?> 

Od Kazu cd. Sary

- Tęsknisz za nim? 
- Tak i to bardzo - Wadera zaczeła płakać 
- Oj cichutko - Przytuliłem ją 
Nagle zauwarzyłem jakiegoś innego wilka na drugiej stronie klifu. Wyglądał identycznie do: 
- Tristan 
- C-co? Nie okłamuj mnie! 
- Nie to Tristan! Patrz - Pokazałem jej łapą na wilka 
- T-Tristan? 
Wilk uśmiechnął się. 
<Sara?>